Galeria zdjęć została wykonana podczas wyjazdu na 43. Maraton Warszawski. O tyle ważne było dla mnie to wydarzenie, że rok temu postanowiłem biec z myślami o kimś, o kim teraz staram się zapomnieć. A że był rok temu naprawdę dobry czas, tym bardziej się stresowałem, bo chciałem w tym roku osiągnąć lepszy wynik, aby Warszawa nie kojarzyła mi się z tą osobą. A mowa o sąsiadce, która rok temu bardzo mnie wykorzystała. Choć przez chwilę myślałem, że jest podobna do Ani z Warszawy i dlatego chciałem poświęcić dla niej wszystko. Okazało się, że jej oczekiwania były bardzo przyziemne, czyli pieniądze i tylko i wyłącznie "ona" na każdej płaszczyźnie. Nie powinienem generalizować, bo każdy jest inny, ale imię Żaneta już chyba na zawsze będzie mi się kojarzyło z fałszywością, wykorzystywaniem i podążaniem przez życie po trupach. Na szczęście w tym roku wyjazd do Warszawy zapamiętam jako fantastyczną lokalizację biura zawodów, gdzie mogłem przy okazji zobaczyć kilka sal Pałacu Kultury i Nauki. Udało mi się także dostać do wieżowców, skąd porobiłem napradę ładne fotki PKiN-u. Noc w jednostce Policji też zapamiętam jako fantastyczną przygodę, czyli ten pierwszy raz. A sam bieg? Mimo stresu, udało się pobić rekord sprzed roku. Choć to nie życiówka, to jednak lepiej niż w stolicy rok temu. A to wystarczyło, aby grubą linią przekreślić myślenie, że biegłem kiedyś dla kogoś kto na to nie zasługiwał. Tym razem biegłem i myślałem ogólnie o przyjaźni z Anią, o czasach studenckich i otoczony wspomnieniami ukończyłem bieg pomagając innemu zawodnikowi dotrzeć do mety. Tym bardziej się cieszyłem, że to nie był konwencjonalny finisz. Czas 3:20:22 to dla mnie sukces - zadowolony i dumny wróciłem do domu. Dziękuję wszystkim, którzy mieli ochotę to przeczytać i mam nadzieję, że było warto poświecić tę chwilę. Zapraszam do oglądania galerii.

 

Powrót